19 grudnia nasz młodszy syn Bartosz skończył 18 lat czyli został pełnoletni. Na ten dzień czeka każdy z nas w zasadzie od dziecka, marzymy o tym ,żeby wreszcie stać się dorosłym i niezależnym, pójść na prawo jazdy mieć władzę do podejmowania decyzje za które jest się samemu w 100% odpowiedzialnym itd. Niestety tak nie jest w przypadku naszych dzieci. My rodzice dzieci głęboko niepełnosprawnych od urodzenia musimy w tym momencie zrobić coś zupełnie innego a mianowicie zabrać im te prawa.Tak, musimy udać się do sądu i złożyć wniosek o ubezwłasnowolnienie naszych dzieci i uzyskanie nad nimi opieki prawnej. I od tego momentu kiedy zostajemy opiekunem prawnym to instytucja rodzica zanika. Mało kto z Was zapewne wie ,że tak jest ale niestety jesteśmy zmuszeni do tego przez nasze państwo aby móc cokolwiek i kiedykolwiek załatwić w urzędzie w imieniu naszych dzieci musimy być opiekunem prawnym a niestety w takich ciężkich przypadkach nie dzieje się to z automatu, choć uważam ,że tak powinno właśnie być. Mimo ,że od prawie dwóch lat jest pandemia to na szczęście wszystkie formalności mamy już za sobą, jesteśmy po 3 rozprawach . Najpierw w Sądzie Okręgowym w Katowicach, potem w Sądzie Rejonowym w Bytomiu mamy stosowne dokumenty i uzyskaliśmy status opiekuna prawnego. Tydzień temu musieliśmy odwiedzić ZUS aby złożyć stosowne dokumenty do uzyskanie orzeczenia o zdolności lub jej braku Bartka do pracy. Orzeczenia o niepełnosprawności nasz syn ma wydane na stałe jednak ZUS rządzi się swoimi prawami i sam decyduje co i komu się należy, teraz tylko pozostaje nam czekać na komisję lekarską.
I choć 24 lata temu nawet przez myśl mi nie przeszło ,że nasze dzieci zamiast grać w piłkę, chodzić do szkoły,potem być może studia, przyprowadzać do domu swoich znajomych przyjaciół to ,że zamiast tego jak dla nie których zwykłego i nudnego życia będą codziennie walczyć o lepsze jutro a w chwili obecnej już nawet nie lepsze ale nie gorsze jutro. Codzienna pielęgnacja, rehabilitacja, zabiegi, wizyty u specjalistów , wyjazdy na turnusy rehabilitacyjne, walka z urzędami , prośby w różnych fundacjach o wsparcie na zakup kolejnego wózka inwalidzkiego, podnośnika, itd.
Walczymy o chłopców 23 lata i dalej będziemy walczyć właśnie dostaliśmy wynik badania genetycznego WGS który nic nie wniósł i dalej nikt nie wie co to za straszny zespół zaatakował nasze dzieci a na badanie poszło 10 tys. zł jest to kwota którą zbieramy przez cały rok z 1% podatku. Mimo chwil załamania bo oczywiście ,że takie są , po nieprzespanej nocy , rano wstajemy silniejsi zwarci i gotowi aby brać od życia co nam daje i korzystać z niego skłamałabym ,że pełnymi garściami chociaż na swój sposób to może i tak jest . Mimo tych wszystkich zawiłości w naszym życiu trudnych decyzji i wyborów, postanowiliśmy nie odbierać naszemu malutkiemu Bartusiowi przyjemności z tak dużego wydarzenia jakim są 18 urodziny i zdajemy sobie sprawę ,że w jego życiu to będzie jedna i jedyna taka uroczystość, mam nadzieję ,że stanęliśmy na wysokości zadania i imprezki były udane a prezenty się spodobały naszemu solenizantowi. Piszę imprezki gdyż jak na prawdziwego balangowicza przystało były dwie uroczystości pierwsza w ośrodku OREW gdzie Bartek uczęszcza na codzienne zajęcia i tutaj bardzo dziękujemy pani Monice i Kasi za przygotowanie cudownej imprezki były , balony, bańki i bardzo przydatny prezent w postaci masażera. A druga imprezka była w domu z rodziną i przyjaciółmi, były również balony którre Bartek uwielbia , był tort i piękne dotykowe prezenty.
Dzisiaj pierwszy dzień świąt z tej okazji przyjmijcie życzenia przede wszystkim zdrowych i spokojnych świąt Bożego Narodzenia oby nowy rok był lepszy od mijającego.
Przy okazji bardzo dziękujemy pani Ludowice i Teresie za kartkę świąteczną i prezent w postaci znaczków.
Pani pamiętają o nas w każde święta.
Dziękujemy
My wczorajszą wigilię spędziliśmy z naszymi rodzicami a jutro wyruszamy do pracy Łukasz i Bartek będą przez dwa tygodnie uczestniczyć w turnusie rehabilitacyjnym.
Kochani jakieś dwa miesiące temu uruchomiliśmy zbiórkę na rehabilitację chłopców. Niestety zbiórka 1% z każdym rokiem jest coraz słabsza, a koszt zakupu lekarstw i środków medycznych dla chłopców to koszt w granicach 1400zł msc. do tego dochodzi rehabilitacja już nie wspomnę o sprzętach tj. wózek czy chociażby buty ortopedyczne, ja zdaję sobie sprawę ,że chłopcy są dorośli i w takich wypadkach ta pomoc niestety jest sporadyczna i większe powodzenie mają akcje spektakularne ale mimo wszystko bardzo prosimy o udostępnianie naszej zbiórki w mediach społecznościowych a za każdą pomoc, wpłatę będziemy bardzo wdzięczni.
Już od kilkunastu lat Łukasz i Bartosz w czasie wakacji spędzają dwa tygodnie na turnusie rehabilitacyjnym w ośrodku "Neuron" w Małym Gacnie. Na turnusie dzielnie ćwiczyli,nabierali sił i sprawności . W czasie gdy dzieci mają zajęcia rodzice mają czas na chociażby nawet spokojne napicie się kawy i spędzenie czasu wśród ludzi.
Niestety już kolejny rok nie wyjeżdżamy z chłopcami na tzw wakacje czyli jak to było w naszym przypadku z przyjaciółmi nad morze , Łukasz już jest bardzo duży ciężko jest nam syna co sekundę przekładać a waży nie co ponad 80 kg. do tego nie bardzo cieszy go wiatr i płaczę , gdzie znowu Bartek jak tylko poczuje, że coś wieje jest mega szczęśliwy. Nie są to łatwe wybory i decyzje . Też wolelibyśmy żeby to nasze życie było łatwiejsze, ale nie jest i trzeba cieszyć się z małych rzeczy. Dlatego oprócz turnusu rehabilitacyjnego resztę wakacji spędziliśmy w naszym ogrodzie gdzie chłopcy mają praktycznie wszystko co potrzebują hamak, huśtawkę i basen z bąbelkami, a Łukasz gdy tylko nie ma ochoty na spędzanie czasu na świeżym powietrzu wraca do swojego ukochanego pokoju gdzie czuje się bezpiecznie.
Ze smutnych wiadomości to od czerwca leczymy pęknięcie na łokciu Łukasza dzisiaj jest już lepiej ale to po trzech miesiącach czyszczenia i oklejania specjalnymi plastrami. Potem doszło leczenie brzydkiego odcisku ale z tym już sobie poradziliśmy. Bardzo dziękujemy naszej pani doktor chirurg Klaudii która była z nami w stałym kontakcie i nawet pofatygowała się i przyjechała do Łukasza na wizytę domową
W tym roku też podjęliśmy decyzję o zamontowaniu podnośnika ściennego którego podstawę mamy w łazience i w pokoju Łukasza . Koszt takiego cudeńka to 9100 zł na szczęście uzyskaliśmy dofinansowanie z PCPR,
Nasze dzieci Łukasz i Bartosz do końca życia będą potrzebowali naszej
opieki i wsparcia we wszystkich czynnościach i pielęgnacji. Chłopcy
urodzili się z chorobą do dzisiaj nam nie znaną nie widzą ,nie słyszą
,poruszają się na wózkach inwalidzkich i są karmieni dojelitowo. Opieka i rehabilitacja nam chłopcami niesie za sobą olbrzymie koszty. Niestety bez pomocy ludzi dobrej woli, różnych fundacji i instytucji żaden rodzic dziecka niepełnosprawnego by sobie nie poradził. I tak szukając możliwości pomocy wpadliśmy na pomysł zbierania plastikowych nakrętek.
Plastikowe nakrętki zbieramy od ponad 8 lat, po zebraniu większej ilości nakrętek ok 1300kg są one odbierane przez firmę recyklingową a następnie zasilają subkonto chłopców, dzięki tym funduszom możemy dofinansować rehabilitację-kosztowne turnusy rehabilitacyjne , sprzęt taki jak np wózek inwalidzki , czy też zakup środków medycznych tj. pieluchy, gaziki , opaski elastyczne czy lekarstwa przyjmowane codzienne .
Początki nie były łatwe, szukaliśmy miejsc w których możemy zorganizować taką zbiórkę, dzwoniliśmy do szkół, przedszkoli, sklepów, zakładów pracy, w większości miejsc trwały już zbiórki na leczenie innych dzieci. Ale powoli rozkręcaliśmy zbiórkę, z czasem dołączył do nas pan Tomasz Sobczak który o zbiórce dowiedział się z mediów społecznościowych , postanowił do niej dołączyć i mocno się zaangażował. Namówił do współpracy korporację Taxi Rabat, W następnej kolejności pan Tomek wpadł na pomysł aby nie jeżdzić z każdą nakrętką od razu do naszego garażu,i fajnie by gdyby było inne miejsce gdzie panowie z taksówek mogliby zwozić odebrane przez nich nakrętki. i stało się na Parkingu Strzeżonym Guliwer będącego w zarządzaniu przez
Pana Marian Sitko, stanął kontener, ufundowany przez
właściciela firmy HEBDA.
Dzisiaj nasza zbiórka to już jest większe przedsięwzięcie a pan Tomek jest głównym koordynatorem przy współpracy i olbrzymiej pomocy korporacji Taxi Rabat.
Odbieranie nakrętek, przesypywanie z woreczków do dużego worka, zwożenie z różnych dzielnic to jest bardzo czasochłonna i ciężka praca. Dlatego sami nie dalibyśmy rady powiązać tego z codziennym życiem i opieką nad chłopcami jako rodzice Łukasza i Bartosza jesteśmy wdzięczni za każdą pomoc wszystkim którzy kiedykolwiek wsparli naszą akcję.
W trakcje rozwoju naszej zbiórki pod koniec ubiegłego roku prezydent Bytomia pan Mariusz Wołosz postanowił nas wesprzeć i tak oto zamówił pojemniki do których mieszkańcy Bytomia mogą wrzucać zebrane w domach nakrętki.
.."Pierwsze pojemniki, do których można wrzucać plastikowe nakrętki
stanęły w naszym mieście pod koniec zeszłego roku. Kolejne cztery
stanęły w dzielnicach dzięki zaangażowaniu bytomskich spółek:
Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej Sp. z o.o. oraz Bytomskiego
Przedsiębiorstwa Komunalnego Sp. z o.o.
- Akcja spotkała się z dużym entuzjazmem mieszkańców, którzy apelowali,
by rozszerzyć ją także o inne części miasta. Pojemniki w dzielnicach to
nie tylko nasza odpowiedź na oczekiwania mieszkańców, ale też przykład
dobrego zagospodarowania odpadów - mówi prezydent Mariusz Wołosz.
Akcję zbierania i oddawania do skupu plastikowych nakrętek na rzecz
Bartka i Łukasza Jaszczurów, którzy od urodzenia zmagają się z ciężkimi
chorobami, od kilku lat koordynuje Tomasz Sobczak z Taxi Rabat.
- Zanim w Bytomiu pojawiły się pojemniki, regularnie odwiedzaliśmy
szkoły i przedszkola, w których prowadzona była zbiórka nakrętek. Można
powiedzieć, że w dobie zamkniętych przez pandemię placówek, pojemniki te
uratowały akcję, a wręcz nadały jej tempa. W akcję zaangażowali się nie
tylko kierowcy z Taxi Rabat, ale też rzesza młodych wolontariuszy, z
którymi współpracujemy - mówi Tomasz Sobczak....."
Wszytko, co przynieśli Bytomianie trafia
bezpośrednio na Guliwer Parking Strzeżony będącego w zarządzaniu przez
Pana Marian Sitko, na którym mamy swój kontener, ufundowany przez
właściciela firmy HEBDA. Dziękuję Panie Prezydencie. Dziękuję
Bytomianom, którzy tak szybko zareagowali na informację Pana Wołosza o
tym, że jest możliwość przekazywania zakrętek na cel charytatywny i
wspierającym mnie wymienionym wyżej osobom i firmom. Osobne
podziękowania dla Joanna Marek Stalmach za dobrego ducha akcji od
początku, gdy się do niej włączyłem, co skutkowało ogromnym jej
wsparciem w wielu wymiarach.
Zachęcam do korzystania z tej możliwości wspierania niepełnosprawnych
braci Łukasz Bartosz Jaszczur. Jan Likpol - imbusy spisują się świetnie
jak widać - dziękuję za nie :)...."
Wrzuć nakrętkę do specjalnego pojemnika
Pojemniki, do których bytomianie mogą wrzucać plastikowe nakrętki i
wspierać charytatywny cel, stoją w następujących lokalizacjach:
na Rynku,
przy pl. Sobieskiego,
przy pl. Karin Stanek (obok Beceku),
przy ul. Parkowej 2 (obok wejścia głównego do Urzędu Miejskiego),
przy Smolenia 35 (obok wejścia głównego do Urzędu Miejskiego),
przy Hali na Skarpie w Szombierkach,
przy ul. Tysiąclecia 7 w Stroszku,
przy ul. Cyryla i Metodego 38 (filia biblioteki) w Łagiewnikach,
przy skwerze Bonczola (chodnik od ul. Bławatkowej w kierunku hali targowej) w Miechowicach
Nad całokształtem staram się panować osobiście a moimi dwiema prawymi rękami, wspierającymi moje działania i mam nadzieję, w przyszłości je przejmującymi są